– Po głębokiej analizie i dyskusjach uznaliśmy, że nie ma w tej chwili zagrożeń, które powodowałyby, ażeby nie wyrazić zgody na podpisanie tej umowy – powiedziała w Brukseli premier Beata Szydło. Ostatnio rząd unikał odpowiedzi na pytania dotyczące tej kontrowersyjnej umowy. PSL domagało się od premier i ministra rolnictwa jasnej deklaracji, czy popierają umowę CETA. Mimo wielokrotnych apeli ludowców, rząd PiS milczał i nie przedstawił żadnych analiz. Jeszcze w czwartek, kiedy rozpoczynał się szczyt w Brukseli, ludowcy złożyli w Sejmie wniosek o informację rządu w sprawie CETA. Na sejmowej komisji odrzucili go posłowie PiS. – Teraz już wiemy, dlaczego. W Polsce politycy PiS odważnie wymachują szabelką, żeby po chwili wywiesić w Brukseli białą flagę – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL (ww.psl.pl). CETA udało się zablokować tylko na chwilę, ponieważ swoje stanowisko przeciwko podpisaniu umowy utrzymała Belgia. 14 października parlament belgijskiego regionu Walonia sprzeciwił się CETA. Waloński premier Paul Magnette oświadczył, że region nie dostał wystarczających gwarancji, które rozwiałyby obawy dotyczące umowy. Niepokoje społeczne związane z ratyfikacją umowy CETA są powszechne w całej Europie. Od kilku tygodni w Niemczech, Francji i Austrii dochodzi do wielotysięcznych manifestacji przeciw tej umowie i umowie TTIP. W Warszawie przed Ministerstwem Rolnictwa manifestowali 15 października także ludowcy wspólnie z organizacjami pozarządowymi, rolnikami i sadownikami, a także związkowcami z „Solidarności”. – Nie wyobrażamy sobie funkcjonowania po tym, jak CETA wejdzie w życie. To będzie dla nas katastrofa – uważa Sławomir Zieliński, sadownik z okolic Grójca. Przeciwko CETA demonstrowała też partia RAZEM. – Nie możemy pozwolić, by demokracja w Polsce została oddana w ręce międzynarodowych korporacji! – mówiła na demonstracji Justyna Samolińska z Rady Krajowej Razem. Przeciwnicy umowy obawiają się, że podpisanie CETA zagwarantuje już na zawsze, że korporacje będą miały możliwość pozywania państw unijnych o wysokie odszkodowania za „nieuzyskane przychody”. – Porozumienie CETA, podobnie jak TTIP, pachnie reżimem, który uderzy w ludzi, a napełni portfele najbardziej przebiegłych graczy na rynku globalnym – mówi Sir Julian Rose z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICCPC). – Rola wielonarodowych korporacji w tworzeniu nowych przepisów daje zielone światło dla wyścigu na samo dno standardów w zakresie jakości żywności, środowiska i usług publicznych. Przyjęcie TTIP i CETA oznaczałoby koniec dobrej żywności bezpośrednio od rolnika. Oznacza też upadek tysięcy rodzinnych gospodarstw! Zwolennicy CETA, zasiadający w Parlamencie Europejskim, liczą na to, że umowa zostanie podpisana, tym bardziej, że Walonia 27 października wycofała się ze swego protestu przeciw CETA, więc rząd belgijski zgodził się na ratyfikację. GEM Fot. www.partiarazem.pl

Leave a Reply

  • (not be published)